5 składników, których należy unikać, kupując kosmetyki

Chociaż reklamy popularnych kosmetyków przyciągają sloganami mówiącymi o „naturze”, „zdrowiu” i „naturalności”, ta narracja nie znajduje potwierdzenia w składzie promowanych środków. Dezodoranty, żele, kremy czy balsamy po dokładnej analizie przypominają bardziej tablicę Mendelejewa niż „dar natury”, o jakim zapewnia producent. Warto się przed tym chronić – poznaj 5 składników, których należy unikać, kupując kosmetyki.

chemia w kosmetykach

1. SLS/SLES

Te tajemnicze skróty widnieją na większości kosmetyków, z którymi mamy do czynienia w dyskontach i sieciach drogeryjnych, od mydeł po szampony. SLS oznacza Sodium Lauryl Sulfate, a SLES Sodium Laureth Sulfate. Jedna i druga substancja pełni funkcję spieniania kosmetyku. Niestety, zaburza naturalne wydzielanie łoju i potu, niszczy warstwę lipidową, wywołuje swędzenie i odkłada się w tkankach wewnętrznych. Na wyobraźnię może działać fakt, że detergenty SLS/SLES wynaleziono z myślą o czyszczeniu… maszyn i silników. Brr!

2. Oleje mineralne

Nie myl ich z olejami naturalnymi, które stanowią istotny składnik biokosmetyków ekologicznych. Oleje mineralne są pochodną… ropy naftowej, a dokładniej mieszanką płynnych węglowodorów. Nie brzmi to zachęcająco? Uważaj teraz! Otóż takie składniki jak np. olej parafinowy potrafią szkodliwie zatykać pory, blokując naturalną, wewnętrzną pracę skóry. Nie przedstawiają żadnej wartości, mogą wyłącznie zaszkodzić. Ich jedynym celem jest zwiększanie objętości kremów, niestety również tych dla dzieci.

3. Aluminium

Tak, tak – aluminium znajdziesz w pierwszym lepszym dezodorancie, który podobno każdy powinien stosować. Składnik zapisywany jako aluminium chlorohydrate zatyka pory, faktycznie blokując pocenie. Niestety, odkłada się w skórze i zaburza naturalne reakcje organizmu. Jak nietrudno się domyślić, aluminium zbierane w ciele przez lata może być szkodliwe. Niekorzystnie wpływa między innymi na funkcjonowanie układu odpornościowego.

4. Silikony

Teoretycznie ich zadaniem jest poprawianie wyglądu włosów i dlatego znajdują się w popularnych szamponach. Niestety, efekt jest krótkotrwały i w dłuższej perspektywie substancja obca dla organizmu zaburza jego funkcjonowanie. Zdecydowanie unikaj takich nazw jak dimethicone copolyol czy cyclopentasiloxane. Nie mają nic wspólnego z naturą!

5. Parabeny

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o parabenach, czyli konserwantach licznych kosmetyków, które niestety są dostępne na każdym kroku. Jeśli widzisz w składzie produktu takie oznaczenia jak propyloparaben czy metyloparaben, to niechybny znak, że masz do czynienia z sztucznie wydłużonym okresem przydatności kosmetyku. Przyjmowane do organizmu w dużych ilościach parabeny mogą się odkładać, do dziś zresztą wielu lekarzy wiąże ich obecność z zaskakującymi chorobami swoich pacjentów. Jedno jest pewne – chemiczne konserwanty wynalezione w zaciszu laboratorium mają niewiele wspólnego z reklamami o naturalnym pięknie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nawigacja